Dla wielu osób zakup domeny to bariera psychologiczna – związana z ceną usługi (dla niektórych niemałą) oraz strachem przed czymś nieznanym. Przeciętny człowiek nie wie nic o domenach – tym bardziej o ich konfiguracji, znaczeniu, cenach. Dlatego większość osób – poprzez wygodę lub oszczędność – używa aliasów lub usług typu yoyo.pl prv.pl cal.pl az.pl i innych. Niektórzy tracą na tym podwójnie. Wydatek kilkudziesięciu złotych rocznie na domenę (tak – najtańsze przedłużenia nie przekraczają 80 zł) to inwestycja, która się zwróci nawet jeśli ktoś nie zamierza domen sprzedawać. Chyba, że serwis który stoi za domeną jest naprawdę fatalny, śmieciarski lub wiecznie w budowie. Domena to marka, to imię dla serwisu www.

Adres www – poza wartością samą w sobie (jako słowo z dodatkiem lokalizującym) – jest bowiem często synonimem serwisu. Przykłady takie jak allegro.pl, wp.pl pokazują, że nic nie znacząca, nieatrakcyjna dla handlarzy domena, staje się warta miliony. W rzeczywistości, to nie domena, a serwis za nią stojący oraz pewna marka są tyle warte. Ale tracąc domenę można stracić to wszytko. Mając taki serwis w systemie aliasowym, który upadnie – też tracimy.

Ludzie najcześciej słyszą z radia lub telewizji że ktoś sprzedał dobrądomenę.pl za kilka tysięcy złotych albo nibyfajna.pl jest warta kilkadziesiąt tysięcy PLN. Tłumy nieświadomych ludzi rzucają się na podobne domeny, rejestrują od razu 5, mimo że wcześniej nie mieli żadnej. Euro2012.pl jest na pewno sporo warta, ale ukraina-polska-2012.info.pl czy inne nieudane „mistrzowskie” domeny są warte około 2 zł. Czyli kupujący stracili kilkadziesiąt złotych, nikt nie będzie zainteresowany takim monstrum. Jeśli nie powstanie żaden serwis – zyskują jedynie registratorzy.

Handel domenami to zajęcie jak każde inne – może się wydawać, że przynosi złote jajka, ale w rzeczywistości doświadczenie zbiera się bardzo długo, uczy na własnych błędach, marnuje znakomite okazje. Sprzedać domenę jest też sztuką. Osoby zawodowo handlujące domenami mają specjalne programy, wymieniają się doświadczeniem, inwestują na lata. Przykładem mogą być trzyliterówki - kombinacji jest mnóstwo, wiele jest jeszcze wolnych, ale znaczące albo łatwe do wymówienia kombinacje 3 liter są już pozajmowane i ich cena rośnie liniowo w górę. Niedługo, gdy trzyliterówki będą się kończyć, cena skoczy wykładniczo. Inwestycja w domeny niejednokrotnie oznacza zysk, ale w długim okresie czasu – trzeba poświęcić dużo zasobów, trzymać atrakcyjne domeny, umieć przewidywać i śledzić rynek.

Szansa, że ktoś wymyśli domenę, zarejestruje ją i sprzeda 10-krotnie więcej w tym samym miesiącu jest taka sama, jak szansa na wygranie w totolotku takiej samej kwoty. Jak w każdym biznesie – liczy się rozeznanie rynku, skala przedsięwzięcia i przede wszystkim umiejętność kombinowania. Można też inwestować w narzędzia i umieć z nich korzystać – np. dropped.pl.  Mimo swojej specyfiki i młodego stażu, handel domenami dopiero jest w Polsce w powijakach i można wiele zyskać interesując się tą tematyką, próbując swych sił, ale prawa binzesu mają zastosowanie także i tutaj.

Handel domenami się opłaca jak każdy biznes prowadzony mądrze.