Masz domeny? Nie wiesz co z nimi zrobić?
Zacznij zarabiać - Namedrive Domain Parking

Literówki – typosquatting

Domeny, Internet na świecie, Internet w Polsce Brak Komentarzy »

Jak często zdarza się wam wpisać mylnie adres www jakiejś strony? Często pojawiają się proste strony z linkami i informacją „prawie na temat”.  Popularnym błędem jest na przykład bra kropki po www: wwwstopklatka.pl prowadzi na stronę z reklamami. Zaparkowana domena (czyli zapisana i skonfigurowana w jednej z firm, np. Sedo, Namedrive czy Bodis które udostępniają wybór ktegorii i układu takich stron) zarabia dzięki klikom internautów. W zależności od branży co 10, częściej co 4 a nawet co 2-3 użytkownik klika na reklamę na tej stronie. Literówki to świetny biznes, jeśli ma się dużo odwiedzin (np. strony typu googlel.pl to 300 odwiedzin dziennie), dobrą branżę i sporą klikalność można zarobić przez rok znacznie więcej niż kosztuje utrzymanie domeny. Często wielokrotnie więcej.

Firma McAfee opublikowała raport “What’s In Name: The State of Typo-Squatting 2007″, w którym przedstawia pewne fakty. Przejrzano 1,9 milionów wariantów nazw, jakie najczęściej Internauci wpisują podczas próby wejścia na 2771 najbardziej popularnych domen. Fraza iPhone doczekała się ok. 8000 stron z nazwą telefonu w adresie strony. Oczywiście wiele z nich to strony założone przez fanów iPhone lub go promujące, ale większość mają za zadanie zmylić internautę i zarobić – w tym dzięki literówkom.

O ile parkowanie domen, zarabianie na reklamie – błędach użytkowników którzy jednak otrzymali treść za którą chcą podążyć – wydaje się uzasadnione, to u podstaw terminu typosquatting stoi chęć oszukania użytkownika. Można próbować zdobyć jego email, tworzyć strony takie jak phishing – łudząco podobne do serwisów za które się podszywamy. W ten sposób można zdobyć dane internauty, login, hasło, nawet numer karty kredytowej – są to działania przestępcze.

Chciałbym jednak zaznaczyć, że strona-literówka banku, łudząco do niego podobna z polami na login i hasło, a strona błędnie wpisanego adresu portalu kierująca na spis reklam, to zupełnie różne rzeczy i jestem przeciwny wrzucaniu ich do jednego worka. Należy być ostrożnym, co się pisze i korzystać z zabezpieczeń przeglądarek przez phishingiem. Handel literówkami i firmy oferujące parking dobrze prosperują ale z reklamy zadowolony może być nie tylko właściciel domeny, reklamodawca ale także odwiedzający, który kliknie na interesujący go temat.

Wizerunek firmy a domena internetowa

Domeny, Internet w Polsce Brak Komentarzy »

Przytoczę nieco już stare badanie, ale dość aktualne. Centrum Nowej Technologii (www.cntech.pl) przeprowadziło 7-20 czerwca 2006 badanie na temat wizerunku firm w Internecie. Oto niektóre z wyników:

Ponad 56% z respondentów na pytanie, czy na to jak postrzegają firmę, ma wpływ strona internetowa firmy, wskazało, że jest to równie ważne, jak prezentacja firmy w świecie realnym. Ponad 4% badanych uznało, że jest to najistotniejszy czynnik brany pod uwagę przy ocenianiu firmy, ponad 62% respondentów tłumaczy to tym, że świat internetowy odgrywa ważną rolę w społeczeństwie. 2,6% internautów uznało, że świat internetowy jest nawet ważniejszy niż ten rzeczywisty i zapewne z roku na rok ten odsetek będzie rósł.

Do poszukiwania opinii o wydarzeniach polscy internauci wykorzystują najczęściej Internecie – 55,6% oraz prasę – 23,2%. Znacznie mniej odnotowała telewizja- ponad 10%.

Najciekawsze dla nas – dla prawie 57 proc. respondentów nazwa strony www jest ważna, a dla prawie 13 proc. osób z tej grupy domena jest bardzo ważna. Dla 8 proc. respondentów nazwa strony nie ma żadnego znaczenia. Dla 43% domena ma być po prostu krótka i łatwa do zapamiętania, nie musi nawiązywać do treści serwisu, ale do nazwy firmy – już tak (dla 39%).

Prestiż domen – od największego:

.pl (41,7%).
.com.pl (25,5 proc.).
.eu (prawie 12%),
.org (10,3%)
.com (8,9% – słaby wynik najpopularniejszej domeny na świecie)

Kolejne miejsca zajęły: .biz (domeny biznesowe), net, regionalne (np. krakow.pl) oraz .info. No i gdzie są aliasy? W marginesie błędu – zero prestiżu. Źródło: http://www.medialink.pl/artykul/33292

World Usability Day – Grill IT we Wrocławiu

Internet w Polsce Brak Komentarzy »

8 listopada miałem okazję uczestniczyć w World Usability Day (Grill IT numer 10) we Wrocławiu. W wypełnionej sali odbyły się prezentacje i rozmowy kuluarowe, wstęp był darmowy, jednym z organizatorów – agencja Janmedia.

Program

  1. Eyetracking w badaniach usability – Politechnika Wrocławska – Laboratorium Ergonomii, Katarzyna Jach
  2. Mobile usability i trudne pytania – Janmedia Interactive, Tomasz Karwatka
  3. Menu prawostronne a case study Plus.pl – MRM, Marek Kasperski i Michał Smyk
  4. Wykorzystanie person w projektowaniu użyteczności – Webaudit, Robert Drózd
  5. Nowy Merlin.pl – badania usability i projektowanie nawigacji – Andrzej Sienkiewicz
  6. Rola wyszukiwarki w usability sklepu internetowego – Netsprint.pl, Jakub Kacprzak
  7. Universal design – Komitywa / K2, Maciej Lipiec

Goście w panelu:

  1. Gazeta.pl, Tomasz Bienias – Szef Dział Społeczności
  2. Allegro.pl, Piotr Szczepański – Zespół ds. Interfejsu Użytkownika
  3. Merlin.pl, Andrzej Sienkiewicz – Konsultant
  4. Travelplanet.pl, Dawid Sadulski – Internet & PR Manager
  5. Symetria, Dominik Golenia – Dyrektor Operacyjny

Muszę przyznać, że przedsięwzięcie comiesięcznych spotkań Grill IT jest bardzo wartościowe i każdy, kogo interesuje branża internetowa w Polsce powinien posłuchać przynajmniej kilku tego typu prezentacji. Wystąpienia ludzi, którzy przyczyniają się do rozwoju internetu w Polsce zawierają wiele konkretów, są krótkie ale rzeczowe, często zaskakują. Usability jest jedną z ważniejszych rzeczy podczas projektowania i usprawniania serwisu www. Funkcjonalna, łatwa w nawigacji strona ma znacznie większe szanse za zatrzymanie uwagi użytkownika,  podniesienie jego satysfakcji a co najważniejsze – uzyskanie konwersji czyli np. skuteczniejszej sprzedaży produktu.

Pomijając kilka mniej istotnych wniosków ze spotkania (np. wysoka skuteczność menu prawostronnych w zestawieniu z częściej używanymi menu lewostronnymi) główna konkluzja jest taka, że o sukcesie strony w znaczeniu globalnym decyduje zawartość. Nie jest to nic nowego, ale przez 2 godziny dyskusji i pytań (np. czy motoryka ruchów prawej ręki wpływa na częstsze zatrzymywanie kursora myszy w prawej części okna przeglądarki mimo często wykonywanego ruchu – kliknięcia przycisku wstecz)  doszedłem do wniosku, że od pewnego momentu optymalizacja usability przestaje się opłacać. Źle zaprojektowany serwis traci użytkowników, ale między serwisem zaprojektowanym zgodnie z regułami usability a serwisem po prostu przeciętnym nie ma wielkiej różnicy – jeśli treść jest dobra lub unikalna, to użytkownik i tak będzie używał danej strony. Należy dążyć do wyeliminowania elementów złych, błędów projektowych, ale dyskusja na temat używania menu prawo/lewostronnego była wg mnie przeszacowana.

Nasza-klasa.pl ma na przykład fatalną nawigację (szczególnie drugi poziom zakładek i brak intuicyjności) a jednak unikalnym rozwiązaniem przyciąga tłumy w stopniu niemal wykładniczym. Poprawiając usability liczba użytkowników zwiększy się marginalnie – za to istniejący po przestaną narzekać. Wszędzie należy mieć umiar i wyczucie, także w usability. Pomijam kwestię, że w Polsce dobrze zaprojektowanych stron/portali/serwisów z czołówki jest jak na lekarstwo. Czołowy portal – Onet – jest moim zdaniem wręcz fatalny.  

Statystyki internetu – dane Alexa.com

Internet na świecie, Internet w Polsce Brak Komentarzy »

Fragmenty tekstu ze strony http://www.futrega.org/stek/2006/11/17/alexa_statystyki.html

Na stronach www.alexa.com można od dość dawna znaleźć darmowe statystyki witryn internetowych z całego świata. Statystyki są zbierane za pomocą ogólnodostępnego Alexa Toolbar — rozszerzenia do przeglądarki, które pokazuje różne informacje o odwiedzanych witrynach, blokuje popupy, chroni przed phishingiem itp.

Wobec statystyk Alexa krąży wiele nieprzychylnych opinii, zwykle wynikających z ich niezrozumienia, ale jednocześnie zagraniczne publikacje internetowe często się na nie powołują. Poniżej kilka moich obserwacji i ciekawostek:

Na początek najbardziej niezwykła rzecz: toolbar Aleksy używa naprawdę sporo polskich internautów, coś około 1% (100-150 tys. osób). Rzecz niezwykła, bo według obiegowych opinii korzystają z niego przeważnie webmasterzy, a do tego toolbar nie jest dostępny w polskiej wersji. O tym, że 1% populacji to duża liczba użytkowników niech świadczy fakt, że panel badania Megapanel PBI/Gemius składa się z 15-20 tys. osób (blisko dziesięc razy mniej).

Kluczem dla poprawnego rozumienia statystyk Aleksy są dwie rzeczy:

1. Statystyki zasięgu i liczby odsłon nie mówią o bezwględnych wartościach, ale o udziałach. Suche wartości udziału zasięgu i odsłon per million niewiele mówią, ale świetnie nadają do porównywania witryn między sobą. Jeśli dodatkowo znamy bezwzględne wartości zasięgu i liczby odsłon jednej z porównywanych witryn, to w prosty sposób możemy je oszacować dla pozostałych witryn.

2. Fantastyczną rzeczą w statystykach Aleksy jest to, że są podawane z opóźnieniem zaledwie 2-3 dni! Widać na nich np. jak strona kononowicz.pl w tydzien czasu zdobyła około 100 tys. dzienny zasięg startując od zera.

Oprócz tego, pomiar liczby odsłon może być obarczony dużym błędem w zależności od technologii, w jakiej wykonana jest witryna (ajax/nie ajax, z ramkami/bez ramek). Porównując statystyki z Aleksy z tymi z badania Megapanel należy pamiętać, że dla dużych portali mogą występować spore rozbieżności wynikające z tego, że w Megapanelu następuje łączenie statystyk dla witryn portali występujących w innych domenach niż portalowa (np. na poczet o2.pl w badaniu Megapanel liczą się także statystyki kafeteria.pl, tlen.pl, pudelek.pl i dziesiątce innych).

Czy handel domenami się opłaca?

Domeny, Internet w Polsce Brak Komentarzy »

Dla wielu osób zakup domeny to bariera psychologiczna – związana z ceną usługi (dla niektórych niemałą) oraz strachem przed czymś nieznanym. Przeciętny człowiek nie wie nic o domenach – tym bardziej o ich konfiguracji, znaczeniu, cenach. Dlatego większość osób – poprzez wygodę lub oszczędność – używa aliasów lub usług typu yoyo.pl prv.pl cal.pl az.pl i innych. Niektórzy tracą na tym podwójnie. Wydatek kilkudziesięciu złotych rocznie na domenę (tak – najtańsze przedłużenia nie przekraczają 80 zł) to inwestycja, która się zwróci nawet jeśli ktoś nie zamierza domen sprzedawać. Chyba, że serwis który stoi za domeną jest naprawdę fatalny, śmieciarski lub wiecznie w budowie. Domena to marka, to imię dla serwisu www.

Adres www – poza wartością samą w sobie (jako słowo z dodatkiem lokalizującym) – jest bowiem często synonimem serwisu. Przykłady takie jak allegro.pl, wp.pl pokazują, że nic nie znacząca, nieatrakcyjna dla handlarzy domena, staje się warta miliony. W rzeczywistości, to nie domena, a serwis za nią stojący oraz pewna marka są tyle warte. Ale tracąc domenę można stracić to wszytko. Mając taki serwis w systemie aliasowym, który upadnie – też tracimy.

Ludzie najcześciej słyszą z radia lub telewizji że ktoś sprzedał dobrądomenę.pl za kilka tysięcy złotych albo nibyfajna.pl jest warta kilkadziesiąt tysięcy PLN. Tłumy nieświadomych ludzi rzucają się na podobne domeny, rejestrują od razu 5, mimo że wcześniej nie mieli żadnej. Euro2012.pl jest na pewno sporo warta, ale ukraina-polska-2012.info.pl czy inne nieudane „mistrzowskie” domeny są warte około 2 zł. Czyli kupujący stracili kilkadziesiąt złotych, nikt nie będzie zainteresowany takim monstrum. Jeśli nie powstanie żaden serwis – zyskują jedynie registratorzy.

Handel domenami to zajęcie jak każde inne – może się wydawać, że przynosi złote jajka, ale w rzeczywistości doświadczenie zbiera się bardzo długo, uczy na własnych błędach, marnuje znakomite okazje. Sprzedać domenę jest też sztuką. Osoby zawodowo handlujące domenami mają specjalne programy, wymieniają się doświadczeniem, inwestują na lata. Przykładem mogą być trzyliterówki - kombinacji jest mnóstwo, wiele jest jeszcze wolnych, ale znaczące albo łatwe do wymówienia kombinacje 3 liter są już pozajmowane i ich cena rośnie liniowo w górę. Niedługo, gdy trzyliterówki będą się kończyć, cena skoczy wykładniczo. Inwestycja w domeny niejednokrotnie oznacza zysk, ale w długim okresie czasu – trzeba poświęcić dużo zasobów, trzymać atrakcyjne domeny, umieć przewidywać i śledzić rynek.

Szansa, że ktoś wymyśli domenę, zarejestruje ją i sprzeda 10-krotnie więcej w tym samym miesiącu jest taka sama, jak szansa na wygranie w totolotku takiej samej kwoty. Jak w każdym biznesie – liczy się rozeznanie rynku, skala przedsięwzięcia i przede wszystkim umiejętność kombinowania. Można też inwestować w narzędzia i umieć z nich korzystać – np. dropped.pl.  Mimo swojej specyfiki i młodego stażu, handel domenami dopiero jest w Polsce w powijakach i można wiele zyskać interesując się tą tematyką, próbując swych sił, ale prawa binzesu mają zastosowanie także i tutaj.

Handel domenami się opłaca jak każdy biznes prowadzony mądrze.

Polski internet wyjątkowy

Internet w Polsce Brak Komentarzy »

Polski internet jest jeszcze młody. Charakteryzuje się dużą różnorodnością i indywidualnością – wiele polskich produktów okazało się lepszych (czy powiedzmy – tylko bardziej popularnych) od wytworów potentatów światowych. Allegro dominuje nad Ebay, messengery w starciu z Gadu-Gadu wypadają mizernie a wśród czołowych portali brak AOL, Yahoo, MSN (głównie dlatego, że produkty te Polskę jeszcze omiajają). Google stara się jak może i jeśli chodzi o wyszukiwanie, to dominuje, ale z Gmailem jest już gorzej mimo, żę popularność usługi systematycznie rośnie dzięki niesamowitej funkcjonalności i ergonomii.

Wyjątkowość naszego rynku internetowego polega na tym, że w skali globalnej nie jest priorytetem dla największych światowych przedsięwzięć. Biorąc pod uwagę społeczności – o Bebo i Hi5 nie słychać, Myspace dopiero wchodzi, Facebook jeszcze daleko. Twitter, Orkut, LinkedIn, społeczności Microsoftu – gdzie oni są? Polacy kochają swoje produkty. Podświadomie – nie zawsze są one lepsze, ale po prostu były pierwsze i lepiej wykorzystują specyfikę polskiego internauty. Moim zdaniem, Gadu-Gadu to fatalny komunikator, ale bazuje na przyzwyczajeniu użytkowników. Skype został spolszczony i promowany przez Onet – już jest na drugim miejscu. Epuls - serwis dla nastolatków powstały w Polsce został przejęty i wdrożony w Niemczech, Allegro i Gemius atakują Europę wschodnią i południe.

Opieszałość koncernów (brak polskich wersji językowych usług bijących rekordy popularności) i raczej przeciętny potencjał rynku internetowego w Polsce sprawia, że jest on wyjątkowy, bo zdominowany przez produkty rodzime (choć często z kapitałem zagranicznym). Potentaci ślinią się na myśl o rynku Chińskim czy Indyjskim, gdzie nasycenie jest jeszcze małe a potencjał ludności i wizja zysków ogromna. Google zagląda na polski rynek z powodzeniem, ale czy będzie miejsce dla portalu AOL, czy Facebook zbliży się do fotka.pl lub grono.net? Czy Yahoo przejmie o2.pl aby wejść z impetem? Zobaczymy.

Zabezpieczenia antypoślizgowe, Polecamy także: Facebook Wrocław, teledyski.wrock.pl oraz blog technologii mobilnych.
Polski Wordpress
Aktualności RSS Komentarze RSS Zaloguj się