Masz domeny? Nie wiesz co z nimi zrobić?
Zacznij zarabiać - Namedrive Domain Parking

Ile domen jest w internecie?

Domeny, Internet na świecie Brak Komentarzy »

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, ale organizacja Verisign postanowiła opublikować swoje obliczenia.

W ubiegłym roku w internecie istniało ponad 150 milionów różnych nazw domen. Jeśli chodzi o wzrost, to  w 4 kwartale 2007 roku zarejestrowanych domen było o 27% więcej niż w 4 kwartale roku 2006. Jeśli chodzi o kwartalny przyrost, to wyniósł on w 2007 roku 5% (3-4 kwartał). Oczywiście spora część z tych domen nie jest funkcjonalna, tzn np. posiada przekierowania 301 lub 302 na inne strony.

Biorąc pod uwagę łącznie usunięte domeny, to liczba nazw w domenach .com i .net była większa w 2007 roku aż o 15,4 miliona i przekroczyła 80 milionów. W przypadku domen krajowych (czyli .pl .de .au itd) utrzymywano 58 milionów nazw, czyli o jedną trzecią więcej niż w roku poprzednim. 

Ponadto według opinii analityków, najbliższe lata będą należały do urządzeń przenośnych, z których wiele będzie miało własny adres IP wobec czego implementacja standardu IPv6 staje się powoli koniecznością.  Pula adresów w IPv4 powoli zbliża się do końca, nie będzie mobilnej rewolucji, w tym związanej z domenami, bez przejścia na nowy protokół IP.

Odpowiedź: w internecie na początku 2008 roku było ponad 154 milionów domen.

Domeny z końcówką .jpg .exe .pdf .mp3 .doc .xls .zip

Domeny, Internet na świecie Brak Komentarzy »

Nadchodzi apokalipsa. Organizacjom zarządzającym domenami pomieszało się w głowie.

Organizacja ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers) zaproponowała kilka nowych reguł, które mają uchronić DNS przed techniczną niestabilnością podczas planowanej rozbudowy systemu domen najwyższego poziomu czyli gTLD. Nowe domeny będą mogły używać niemal dowolnych ciągów znaków – właśnie .exe .jpg .pdf czy .mp3 czy dowolne inne

Powiększenie przestrzeni nazw domen najwyższego poziomu może wpłynąć na stabilność systemu DNS, który obecnie musi obsługiwać jedynie garstkę gTLD. Nazwa musi stosować się do istniejących reguł syntaktycznych czyli zabraniać na przykład używania spacji i rozróżniania małych i wielkich liter oraz nakazują, pierwszy znak ma być literą itp. Organizacja rekomenduje też, by numeryczne nazwy gTLD zostały zakazane (bo mogłoby to doprowadzić do tworzenia stron o adresach typu 127.0.0.1 czyli pomylonych z adresami IP stron/serwerów)

Ciągi znaków w nazwach domen, które są identyczne z rozszerzeniami popularnych typów plików powinny być odróżnialne po stronie przeglądarki. Domena, której nazwa kończy się na .exe, od linku do pliku z rozszerzeniem EXE musi być rozróżniona, ale ta funkcjonalność musi być częścią samej aplikacji, a nie systemu DNS. Tak twierdzą specjaliści z ICANN.

Wg mnie jest to tragedia. Ilość stron typu phishing, bałaganu w nazwach, pomyłek użytkowników będzie ogromna. Ilość literówek wzrośnie… 20krotnie! Będą powstawać strony typu allegro.po allegro.pk allegro.ppl, nie mówiąc o łączeniu literówek z wielu krajów/literówek w nazwie i rozszerzeniu jednocześnie. Firmy obsługujące parkingi domen oraz rejestratorzy zacierają ręce bo ludzie będą garściami rejestrować domeny. Domeny, które nie mają zupełnie sensu. Już na .eu jest zaledwie 20% normalnych stron, reszta to spam, literówki lub wizytówki. Domeny .mobi ledwo się trzymają na nogach…

Celem jest zarobek na nowych rejestracjach domen a nie poprawienie infrastruktury – to moja opinia. Podobnie jak NASK, które wprowadziło opcję za 30 zł.

ICANN rozważa możliwość stworzenia listy popularnych rozszerzeń, które byłyby zakazane oraz prosi o wysyłanie informacji i komentarzy społeczność internetową:  new-gtlds-dns-stability[at]icann.org, które będą na liście dyskusyjnej omawiane. Czekam na sprostowanie albo internet zacznie chylić się ku końcowi…

AOL w Polsce – porażka większa niż eBay?

Internet na świecie, Internet w Polsce Brak Komentarzy »

Amerykanie muszą się naprawdę postarać aby tak ignorować nasz rynek. Potentat w USA, Aol, właśnie zaprezentował polską wersję serwisu – aol.pl

To jest po prostu kpina – zacytuję komentarze internautów:

“Zapytajcie go w tym wywiadzie, czy duża firma IT nie mogla przetestować swojej strony na głównych współczesnych przeglądarkach (w Operze sie “trochę” sypie).”

“Można by powiedzieć jaki portal i jego potencjał taka maskotka i kampania reklamowa. Patrząc na “ofertę” to można odnieść wrażenie, że eBay.pl przy tym będzie można używać jako case study pomyślnego wejścia na rynek”

“Generalnie biorąc pod uwagę ile czasu zajmowały “przygotowania” to efekt jest tragiczny. Całość wygląda i ma funkcjonalność jak projekt kilku studentów robiony po godzinach (no dobra nie licząc poczty. Tylko, że w czym jest ona lepsza od liderów na rynku? Funkcjonalnie gmail jest lata do przodu)”

Przypomnę, że eBay został zmiażdżony opinią internautów i nawet nie zbliżył się do poziomu Allegro. Sądząc po tym, co obecnie prezentuje AOL, może on już powoli pakować walizki. Brakuje na nim unikalnej treści – dostarczają ją bowiem PAP, Agora (serwis plotkarski), Filmweb, Albireo (horoskopy) – treści jest więc cała masa (plotki, horoskop – brawa dla twórców).

Po przeczytaniu wywiadu z wicedyrektorem ds. ekspansji europejskiej AOL doszedłem do wniosku, że skomentuję nieco wypowiedzi:

Europa Środkowo-Wschodnia jest jednym z głównych motorów napędowych dla AOL. Rynek ten jest ważny z punktu widzenia naszej ekspansji. Rozwija się szybciej niż rynek amerykański, ze wzrostem szacowanym na poziomie 32% rocznie do 2011 r. Chcielibyśmy mieć dostęp do 95% europejskiego rynku reklamy online w 2009 r. ”

główny motor napędowy = stwórzmy serwis jakościowo dorównujący darmowym CMSom bez siedziby w Polsce? 95%? Czy ten Pan słyszał o firmie Google? Aha – tak, bo używają ich wyszukiwarki. Całe szczęście.

Zainwestowaliśmy naprawdę dużo, by zbudować produkty światowej klasy, których kluczowe cechy wyróżniają je na tle konkurencji i ułatwiają klientom podjęcie decyzji.”

Proszę wskazać gorszy serwis spośród rodzimych portali wśród tej światowej klasy.

Z Winampem jesteśmy w stanie zbudować bazę użytkowników liczącą ponad 3,4 mln polskich internautów miesięcznie”

Aha czyli Microsoft z Windowsem ma bazę 30-40 mln użytkowników. Sztandarowy produkt portalu internetowego – odtwarzacz muzyczny. Innowacyjność po Amerykańsku.

Chcemy dostarczyć naszym użytkownikom najlepsze produkty, by czas, który spędzają w sieci był jak najbardziej produktywny i owocny”

Z treściami od PAPu które ma 1000 innych serwisów oraz plotkami i horoskopem na pewno czas spędzony w sieci będzie produktywny”

Przykro mi, że wielkie pieniądze i chęć budowy europejskiego imperium z 1 miejsca (w Londynie) przy pomocy kilku lokalnych programistów jest marnotrawiona w ten sposób. Ile już mamy portali? Tort reklamy online jest aż tak tuczący? Czy projektanci sukcesu AOL, w tym messengera, rozmawiali z przeciętnym polskim nastolatkiem lub wykonali badania rynku? Pewnie tak. I pewnie były one tak dokładne a wnioski nieistotne jak zwykle w takich przypadkach. eBay, AOL – public relations to nie wszystko. Czekam, kto będzie następny – Yahoo czy MSN? Też wejdą na nasz rynek z takimi portalami? Drodzy Amerykanie – nie wszędzie na świecie rządzą pieniądze a Polacy mają odmienne nawyki, tu panują inne realia i zupełnie inny rynek niż u Was. Proszę natychmiast usnąć szkaradne, niewyświetlające się w Operze AOL. Dziękuję.

Wywiad: http://www.internetstandard.pl/news/133856.html

Literówki – typosquatting

Domeny, Internet na świecie, Internet w Polsce Brak Komentarzy »

Jak często zdarza się wam wpisać mylnie adres www jakiejś strony? Często pojawiają się proste strony z linkami i informacją “prawie na temat”.  Popularnym błędem jest na przykład bra kropki po www: wwwstopklatka.pl prowadzi na stronę z reklamami. Zaparkowana domena (czyli zapisana i skonfigurowana w jednej z firm, np. Sedo, Namedrive czy Bodis które udostępniają wybór ktegorii i układu takich stron) zarabia dzięki klikom internautów. W zależności od branży co 10, częściej co 4 a nawet co 2-3 użytkownik klika na reklamę na tej stronie. Literówki to świetny biznes, jeśli ma się dużo odwiedzin (np. strony typu googlel.pl to 300 odwiedzin dziennie), dobrą branżę i sporą klikalność można zarobić przez rok znacznie więcej niż kosztuje utrzymanie domeny. Często wielokrotnie więcej.

Firma McAfee opublikowała raport “What’s In Name: The State of Typo-Squatting 2007″, w którym przedstawia pewne fakty. Przejrzano 1,9 milionów wariantów nazw, jakie najczęściej Internauci wpisują podczas próby wejścia na 2771 najbardziej popularnych domen. Fraza iPhone doczekała się ok. 8000 stron z nazwą telefonu w adresie strony. Oczywiście wiele z nich to strony założone przez fanów iPhone lub go promujące, ale większość mają za zadanie zmylić internautę i zarobić – w tym dzięki literówkom.

O ile parkowanie domen, zarabianie na reklamie – błędach użytkowników którzy jednak otrzymali treść za którą chcą podążyć – wydaje się uzasadnione, to u podstaw terminu typosquatting stoi chęć oszukania użytkownika. Można próbować zdobyć jego email, tworzyć strony takie jak phishing – łudząco podobne do serwisów za które się podszywamy. W ten sposób można zdobyć dane internauty, login, hasło, nawet numer karty kredytowej – są to działania przestępcze.

Chciałbym jednak zaznaczyć, że strona-literówka banku, łudząco do niego podobna z polami na login i hasło, a strona błędnie wpisanego adresu portalu kierująca na spis reklam, to zupełnie różne rzeczy i jestem przeciwny wrzucaniu ich do jednego worka. Należy być ostrożnym, co się pisze i korzystać z zabezpieczeń przeglądarek przez phishingiem. Handel literówkami i firmy oferujące parking dobrze prosperują ale z reklamy zadowolony może być nie tylko właściciel domeny, reklamodawca ale także odwiedzający, który kliknie na interesujący go temat.

Platforma mobilna Android

Internet na świecie Brak Komentarzy »

Obecnie nikomu nic nie mówiąca nazwa może w przyszłości stać się szkieletem internetu. Pośrednio – bowiem internet wkroczy do naszych komórek szybciej niż się spodziewamy i sporadycznie będziemy go używać tak samo często jak obecnie rozmowy czy sms. Branża mobilna ma świetlaną przyszłość, o czym wiedzą zapewne potentaci na rynku. Iphone, Gphone? Nie, platforma open source dla deweloperów. Za internetstandard.pl:

“Android” będzie zawierał pełen zestaw komponentów: system operacyjny, oprogramowanie pośredniczące, modyfikowalny interfejs użytkownika i aplikacje.

Pierwsze telefony działające w oparciu o platformę mają się pojawić na rynku w drugiej połowie 2008 roku. “Android” będzie dostępny na zasadach open-source, co umożliwi dużą elastyczność i możliwość modyfikacji komponentów, wyjaśniali na konferencji przedstawiciele Google.

-Dzisiejsza zapowiedź jest o wiele bardziej znacząca niż jakiolwiek Google Phone, o którym tyle spekulowała prasa. Chcemy, by ta wszechstronna platforma, którą prezentujemy, w przyszłości stała się sercem tysięcy różnorodnych modeli telefonów- powiedział Eric Schmidt, CEO Google Inc.

Inne firmy, które działają w ramach Open Headset Alliance to m.in.: eBay, Telefonica, China Mobile, LG Electronics, Intel, Texas Instruments, T-Mobile, Telecom Italia, Wind River.


Statystyki internetu – dane Alexa.com

Internet na świecie, Internet w Polsce Brak Komentarzy »

Fragmenty tekstu ze strony http://www.futrega.org/stek/2006/11/17/alexa_statystyki.html

Na stronach www.alexa.com można od dość dawna znaleźć darmowe statystyki witryn internetowych z całego świata. Statystyki są zbierane za pomocą ogólnodostępnego Alexa Toolbar — rozszerzenia do przeglądarki, które pokazuje różne informacje o odwiedzanych witrynach, blokuje popupy, chroni przed phishingiem itp.

Wobec statystyk Alexa krąży wiele nieprzychylnych opinii, zwykle wynikających z ich niezrozumienia, ale jednocześnie zagraniczne publikacje internetowe często się na nie powołują. Poniżej kilka moich obserwacji i ciekawostek:

Na początek najbardziej niezwykła rzecz: toolbar Aleksy używa naprawdę sporo polskich internautów, coś około 1% (100-150 tys. osób). Rzecz niezwykła, bo według obiegowych opinii korzystają z niego przeważnie webmasterzy, a do tego toolbar nie jest dostępny w polskiej wersji. O tym, że 1% populacji to duża liczba użytkowników niech świadczy fakt, że panel badania Megapanel PBI/Gemius składa się z 15-20 tys. osób (blisko dziesięc razy mniej).

Kluczem dla poprawnego rozumienia statystyk Aleksy są dwie rzeczy:

1. Statystyki zasięgu i liczby odsłon nie mówią o bezwględnych wartościach, ale o udziałach. Suche wartości udziału zasięgu i odsłon per million niewiele mówią, ale świetnie nadają do porównywania witryn między sobą. Jeśli dodatkowo znamy bezwzględne wartości zasięgu i liczby odsłon jednej z porównywanych witryn, to w prosty sposób możemy je oszacować dla pozostałych witryn.

2. Fantastyczną rzeczą w statystykach Aleksy jest to, że są podawane z opóźnieniem zaledwie 2-3 dni! Widać na nich np. jak strona kononowicz.pl w tydzien czasu zdobyła około 100 tys. dzienny zasięg startując od zera.

Oprócz tego, pomiar liczby odsłon może być obarczony dużym błędem w zależności od technologii, w jakiej wykonana jest witryna (ajax/nie ajax, z ramkami/bez ramek). Porównując statystyki z Aleksy z tymi z badania Megapanel należy pamiętać, że dla dużych portali mogą występować spore rozbieżności wynikające z tego, że w Megapanelu następuje łączenie statystyk dla witryn portali występujących w innych domenach niż portalowa (np. na poczet o2.pl w badaniu Megapanel liczą się także statystyki kafeteria.pl, tlen.pl, pudelek.pl i dziesiątce innych).

Zabezpieczenia antypoślizgowe, Polecamy także: Kwiaciarnia Wrocław, teledyski rockowe oraz blog technologii mobilnych.
Polski Wordpress
Aktualności RSS Komentarze RSS Log in