W raju domeniarzy zapanował chaos. Każdy będzie mógł mieć tylko 200 domen. Informacja z pozoru wyglądająca na niebezpieczną, godzącą w wolność i swobodę obywateli – cenzura dla domen?

Branża, przynajmniej w Polsce, zareagowała spokojnie. W Argentynie domeny com.ar można dostać za darmo, kto pierwszy. Istny raj – statystyki argentyńskiego rynku były wskazywały na ogromne ilości domen (5-7 miejsce na świcie!), nazw zaczęło brakować. Decyzja NIC Argentina (odpowiednik NASK) pozwoli wietrzyć portfele domeniarzom, trzeba będzie wybrać 200 najlepszych, najciekawszych domen – rzadko kto potrzebuje ich przecież 200 (tzn. posiada 200 działających stron www).

Ponadto powołano się na Kodeks Cywilny: Prawo nie chroni nadużywania swoich praw. To dotyczy granic narzuconych przez obyczaj moralność i przyzwoitość.  Obecny stan to: 25% domen w Argentynie należy do 0,17% podmiotów zarejestrowanych przez NIC.

Głosy w Polsce z wątku na di.pl wskazują na przychylne przyjęcie pomysłu Argentyńczyków. Specyfika tej działalności sprawia, że portfolia rosną, szkoda porzucać domen a z czasem przychody ze sprzedaży nie są w stanie pokryć dziesiątek domen teoretycznie wartościowych. Takie wnioski mogą wskazywać, iż wcale nie ten, kto ma więcej, ma szansę lepiej zarobić.

W domenach, jak w większości obszarów biznesu, liczy się jakość za rozsądną cenę. Kosmiczne oferty cenowe domen lub dziesiątki słabych nazw to strategia skazana na porażkę.

Życzę owocnego wietrzenia portfeli domen.